czwartek, 29 września 2011

Autor: Anonimowy

Ofensywa studia Ghibli

Hayao Miyazaki to reżyser kultowy. Począwszy od Nausicii z Doliny Wiatru z 1984 roku, przez Księżniczkę Mononoke, oscarowe Spirited Away, aż po dziś dzień, japoński twórca dostarcza kolejne nieprzeciętne animacje. Oprócz pięknych historii i doskonałej oprawy, filmy ze studia Ghibli dokonują czegoś jeszcze - w przeciwieństwie do większości wspaniałych anime, udaje im się porwać głównonurtowych widzów, także w Polsce. Z tym większym żalem muszę stwierdzić, że po odebraniu Oscara za W krainie bogów, zarówno studio Ghibli, jak i sam Miyazaki, wyraźne spuścili z tonu. Ruchomy Zamek Hauru, Opowieści z Ziemiomorza Goro Miyazakiego, infantylne nawet dla podrostków Ponyo czy ostatni film, Pożyczalska Arrietty, to produkcje nad wyraz poprawne, brak im jednak iskry bożej, która charakteryzowała poprzednie obrazy studia.

wtorek, 27 września 2011

Autor: Unknown

Portret znanego mężczyzny z wąsem


Już w listopadzie Andrzej Wajda rozpoczyna zdjęcia do „My, naród polski”.

Lech Wałęsa to postać niezmiernie ciekawa - cóż za banał! sorry - ale niezmiernie też intrygująca pod względem filmowym właśnie, z powodu wielu skrajności (czyli oceny tego co robił, jak i z kim) i niesamowitego tła historycznego, społecznego i politycznego. Tak naprawdę i wcale nie przesadzając „film o Wałęsie” może być dziełem wybitnym. Może. 

niedziela, 25 września 2011

Autor: Anonimowy

Śródziemie raz jeszcze

Trylogia Władcy Pierścieni uważana jest dziś za dzieło unikatowe. Powieści Tolkiena same w sobie były już wcześniej najbardziej cenionymi dziełami gatunku fantasy, ale dopiero wykonana przez Petera Jacksona adaptacja, podkreśliła ich wyjątkowość i wydobyła na wierzch to, co wyobraźnia człowieka tworzyła podczas czytania głęboko w swoim umyśle. Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji. Ale to wcale nie początek opowieści. Wszystkiemu winien mały Hobbit, imieniem Bilbo, który lata wcześniej, podczas wyprawy do Samotnej góry, znalazł zgubiony przez Golluma pierścień i zabrał go do swojej urokliwej wioski. W ten sposób zaczynają się kłopoty Hobbitów przedstawione w późniejszych wydarzeniach.




czwartek, 22 września 2011

Autor: Gigacz

"Zaraz, z żalu, świat podpalę!"

Pierwsza recenzja „Bitwy warszawskiej” opublikowana na łamach Stopklatki.pl wróży filmowi wielką klęskę (w 3D of kors). No cóż, pierwsze dwa zwiastuny za dobre nie były, a trzeci to istne ścierwo, za które ktoś dostał pieniądze (aż krew się we mnie gotuje).


poniedziałek, 19 września 2011

Autor: Gigacz

KMF na planie „Miłości” Fabickiego

Dobra, przesadziłem. Może nie KMF a tylko ja, w roli najlepszego na świecie statysty. „Miłość” reżyseruje nominowany do Oscara Sławomir Fabicki. Na planie w Płocku pojawili się: Marcin Dorociński, Wojciech Mecwaldowski, Adam Woronowicz, Julia Kijowska, Marian Dziędziel i (chyba) Dorota Kolak.



piątek, 16 września 2011

Autor: Jakuzzi

Rozdanie nagród Emmy już w niedzielę!

Jak wiadomo albo i nie, miłośnicy dobrych, filmowych fabuł mają obecnie więcej pożytku z telewizji niż kina. Mimo to ceremonia rozdania telewizyjnych nagród Emmy wciąż nie cieszy się u nas popularnością. Jakiś news się oczywiście na portalach filmowych pojawi, w telewizji incydentalnie coś wspomną, ale to wszystko. Żadnych większych komentarzy, opinii, wyczekiwania, obstawiania typów, wskazywania faworytów, w ogóle przejęcia. Mało który kinomaniak potrafiłby pewnie nawet podać, w którym miesiącu odbywa się ta gala. Trochę szkoda, bo rozdanie nagród Emmy jest nie mniej wystawne niż ceremonia wręczenia Oscarów, a jednocześnie pozbawione właściwego Oscarom, zwłaszcza w ostatnich latach, nadmiernego patosu i generalnego spięcia pośladków. Nie mniej zapraszanych jest na to rozdanie gwiazd, aczkolwiek telewizyjnych, nie kinowych. Wreszcie nie mniej jest wśród nominowanych ciekawych, wartościowych tytułów, a moim zdaniem jest ich wręcz dużo więcej.

wtorek, 13 września 2011

Autor: Unknown

Porno i parno od LvT


- Stellan, mój kolejny film to porno i chciałbym, abyś w nim zagrał główną rolę. Ale wiesz, nie będziesz się pierdolił.  
- OK - odrzekł smutno Stellan.



poniedziałek, 12 września 2011

Autor: Unknown

Po Wenecji


I co? I pstro. W Wenecji wygrał  „Faust” Aleksandra Sukorova, o którym pisałem w kontekście jednego z faworytów festiwalu (sugerując się dziennikarskimi przewidywaniami). Film w wielu relacjach kompletnie pominięty, zignorowany, nie ujęty w osobistych rankingach podsumowujących festiwal. Festiwal, który dowiódł jednego, i to po raz kolejny - film, który wygrywa wcale nie jest filmem najlepszym. Pamiętacie jeszcze zeszłoroczne „Somewhere” Sophii Coppoli? Bo ja już o nim dawno zapomniałem. Skądinąd dobry „Liban”? „Zapaśnik”? „Martwa natura”? To nie były najlepsze filmy, więc nie przeceniałbym Złotych Lwów. 



Najpopularniejsze posty Fetyszystów