W momencie gdy piszę te słowa jest prawie piąta rano, ja jednak ani myślę kłaść się do wyra. Przed kilkoma minutami zajrzałem bez większych nadziei na YouTube'a, by po chwili uświadomić sobie, że przez najbliższą dobę spał już nie będę. Oto jest, wylądował! Pierwszy oficjalny zwiastun pierwszej części megabudżetowego prologu trylogii Władca Pierścieni - Hobbit: Niezwykła podróż. Obawiałem się, że przy okazji pierwszej zajawki Hobbita otrzymamy minutę statycznych napisów i co najwyżej pół minuty "migawek" z właściwego materiału filmowego. A tutaj taka niespodzianka! Przed Wami dwie i pół minuty jacksonowskiego mięska. W rozwinięciu znajduje się skrótowa analiza zwiastuna, dlatego osoby, które nie zapoznały się dotąd z książką Tolkiena, czytają dalej na własną odpowiedzialność, mimo że jakichś ogromnych spoilerów tam nie zamieściłem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hobbit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hobbit. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 grudnia 2011
wtorek, 18 października 2011
Autor:
Anonimowy
Od Władcy Pierścieni do Hobbita, czyli jak 10 lat minęło...
Kiedy New Line Cinema w 1998 roku przekazała stery nad największą produkcją w historii kina Peterowi Jacksonowi, wielu zadawało sobie pytanie: Peterowi komu? Twórca kultowej Martwicy mózgu, znany z początku jedynie garstce szczęśliwców, zaraz po premierze Drużyny Pierścienia zamknął usta wszystkim niedowiarkom, a następnie szeroko je rozdziawił, gdy triumfy w kinach święciły Dwie Wieże i przede wszystkim Powrót Króla. Nowozelandczyk musiał się zmierzyć nie tylko z ogromnym rozmachem inscenizacyjnym, jakiego wymagała adaptacja Trylogii, ale także z pokaźną liczbą postaci, w role których należało obsadzić dziesiątki aktorów. Jackson nie zdecydował się na angaż żadnej gwiazdy, której nazwisko kojarzyło się z wielkim kasowym przebojem, decydując się na uznanych, choć mniej znanych aktorów oraz całkowitych nowicjuszy. Wybory Petera okazały się słuszne, gdyż niemal wszystkie postaci z filmu wyglądały i zachowywały się, jakby wyjęto je wprost ze stron powieści. Lwia część aktorów we Władcy Pierścieni pokazała fantastyczne umiejętności, czego dowodem jest nominacja do Oscara dla Sir Iana McKellena za Drużynę Pierścienia. Jak wiemy, historia zatoczyła koło i równo po 11 latach od premiery pierwszej części Władcy Pierścieni, przyjdzie nam obejrzeć rozbudowany prolog w dwóch częściach Hobbita. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć, co porabiali twórcy Trylogii przez ostatnie dziesięć lat, tym bardziej, że część z nich pracuje także nad prequelem. Swoją uwagę skupiłem na osobie reżysera, członkach Drużyny Pierścienia oraz najważniejszych aktorach drugoplanowych, którzy powrócą w dylogii Hobbit.
niedziela, 25 września 2011
Autor:
Anonimowy

Śródziemie raz jeszcze
Trylogia Władcy Pierścieni uważana jest dziś za dzieło unikatowe. Powieści Tolkiena same w sobie były już wcześniej najbardziej cenionymi dziełami gatunku fantasy, ale dopiero wykonana przez Petera Jacksona adaptacja, podkreśliła ich wyjątkowość i wydobyła na wierzch to, co wyobraźnia człowieka tworzyła podczas czytania głęboko w swoim umyśle. Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji. Ale to wcale nie początek opowieści. Wszystkiemu winien mały Hobbit, imieniem Bilbo, który lata wcześniej, podczas wyprawy do Samotnej góry, znalazł zgubiony przez Golluma pierścień i zabrał go do swojej urokliwej wioski. W ten sposób zaczynają się kłopoty Hobbitów przedstawione w późniejszych wydarzeniach.

wtorek, 19 kwietnia 2011
Autor:
Pegaz
Moc pierścienia znów wyczuwalna
Jest Wigilia roku 2002. Jestem z wizytą u rodziny gdzie mój kuzyn chwali mi się swoim prezentem otrzymanym pod choinkę, a jest nim kaseta video o tytule "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia". Wówczas ja, wówczas jeszcze gówniarz i kompletny filmowy ignorant dla którego szczytem filmowych arcydzieł są jeszcze "Mroczne Widmo" (bo stare "Gwiezdne wojny" są GÓPIE) i "Kosmiczny mecz" (bo Kaczor Duffy jest fajny), zadaje iście zatrważająco brzmiące pytanie "A co to?". Chwilę później zasiadamy przed ekranem. Pamiętam że zdążyliśmy obejrzeć tylko około 10 minut i musiałem wracać do domu, ale przed oczami pozostało mi kilka imponujących obrazów. Najpierw było coś o wykuwaniu jakiś obrączek, potem pojawił się jakiś podrasowany Lord Vader, a potem na ekranie był generalny rozpierdziel, gdzie ludzie naparzali się z jakimiś potworami. Vader też walczył, ale ktoś mu uciął łapę i wyleciał w powietrze...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Najpopularniejsze posty Fetyszystów
-
Obrzydliwy, bezsensowny, idiotyczny, nudny, przytłaczający, depresyjny, męczący, niepotrzebny, kiczowaty. Straszny w ogóle i w szczególe. W...
-
Nie przez przypadek dostałem wiadomość - na mail służbowy, żeby była jasność - od pewnej miłej Pani, Olgi Bieniek, producenta, z prośbą o do...
-
Na samym początku był Jim Henson. To on wpadł na pomysł ich stworzenia. Później powstała Ulica Sezamkowa (dla dzieciaków), a następnie ...
-
Siedzę sobie właśnie, kopcę przepysznego Lucky Strike'a i dochodzę do wniosku, że Rose w "Titanicu" zabiła Jacka. Wszyscy pami...
-
To prawda. Od trzech lat nie widziałem filmu, który by mnie porwał, oczarował, który mógłbym spokojnie nazwać arcydziełem. Ostatnim był „Ava...
-
Koniec minionego tygodnia był dla polskiego kina zaskakująco ważny. Na przełomie dwóch dni pojawiły się dwie konfrontacje twórców z krytykam...
-
Wiecie o co chodzi? O super realistyczne, paradokumentalne, seriale sci-fi telewizji Polsat. Chyba kojarzycie już o co chodzi. O „Dlaczego j...

