Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arte. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 listopada 2011

Autor: artu

Soap horror

Panowie Ryan Murphy i Brad Falchuk wpadli kiedyś na pomysł, by przy pomocy opery mydlanej i hektolitrów wysysanego tłuszczu opowiedzieć dużo ważnych rzeczy na temat koszmarów tożsamościowych i problemów emocjonalnych tak zwanego współczesnego człowieka. Tak powstał Nip/Tuck, po polsku Bez skazy, jeden z najbardziej elektryzujących seriali ostatniej dekady (możecie przeczytać, że w historii telewizji). Po odrzuconym przez stację FX projekcie Pretty Handsome i trzech latach z Glee, panowie powrócili "na kabel", wymieniając sterylne wnętrza kliniki McNamara/Troy na ponure wnętrza Domu Mordu. Skoro koszmary, to koszmary. Przed państwem American Horror Story - epickie i ociekające kampem. Ociekające, o, tak:


czwartek, 30 czerwca 2011

Autor: artu

Mokradła

i mlecznobiała mgła. Nagrobki krzywo sterczące wśród haszczy. Stara posiadłość, do której nie da się z miasteczka przywędrować na piechotę. Przez wiele lat zamieszkiwana przez samotną staruszkę, teraz opustoszała po jej śmierci. Znamy takie domy: dywany, drewniane poręcze, kredensy, komody, stosy zakurzonych rupieci. Pokoik dziecięcy zagracony zabawkami, których dawno już nikt nie dotykał, małe łóżeczko, konik na biegunach...

wtorek, 21 czerwca 2011

Autor: artu

Oto przekleństwo

znakomitych ekranizacji, gdzie wyjątkowo liczy się przyswajanie na poziomie fabuły, upajanie się kolejnymi zagadkami, wykręcanie kciuków w oczekiwaniu na co to będzie, co to będzie?!: nie wiem, co teraz robić, czytać czy czekać trzy sezony (lato, jesień, zima) na kolejny odcinek Gry o tron?

niedziela, 15 maja 2011

Autor: artu

To będzie bardzo krótka notka

o tym, jak w czternastego maja, w Noc Muzeów - a właściwie jeszcze wieczór - stałam na przystanku autobusowym w centrum-centrum miasta stołecznego Warszawa, czekając na autobus, który nie nadjeżdżał. Za plecami miałam ziewającą Skłodowską na Pałacu Kultury, przed sobą sznur samochodów układających się w korek na Jerozolimskich, była dwudziesta druga, może nawet chwilę po. Chwilę zajęło mi zrozumienie, czemu autobus nie nadjeżdża, słuchałam dobrej płyty, czas sprawa względna. Na chodnikach tłoczno, coś tam wibrowało, DZIAŁO SIĘ. A potem odwróciłam się i zobaczyłam na przystanku

poniedziałek, 2 maja 2011

Autor: artu

Uroki tajemnicy: o ryzykownym obcowaniu z kobietami stacji Showtime

Przez święta, gdzieś pomiędzy kuchnią a rodziną, udało mi się obejrzeć pierwszy sezon United States of Tara. Obyło się bez zachwytów i skoków ciśnienia. Ale to dobry serial. Można rzec: wspaniała rzemieślnicza robota. Będę oglądać dalej: widać, że pierwsza seria to ledwie rozpoznanie terenu, a bohaterowie kuszą potencjalnymi fabułami. Tara to kolejne dziecko stacji Showtime, któremu udało się esencję rodzinnej schizofrenii. I szerzej: rozbicia życia osobistego w ogóle. Sho produkuje seriale o krewnych i znajomych bez końca zakopujących i odkopujących sobie brudy. Rutynowo, bez katharsis.

piątek, 22 kwietnia 2011

Autor: artu

Zimno, smutno i pada

Drogi pamiętniczku,
wciągnęłam się w kolejny serial, chociaż obiecywałam że nie, mam czas tylko na Siostrę Jackie i Borgiów, reszta po sesji. I jakoś się nie udało. Fabuły nie dają satysfakcji, a już na pewno nie te oglądane w domu: ich bohaterowie wchodzą i wychodzą z twojego życia, pojawiają się na chwilę i znikają na zawsze. Seriale to postaci, z którymi wypijasz litry kawy, a czasami nawet jesz obiady (tak, Siostra Jackie jest fenomenalna); oglądanie serialu to proces, bardzo fizyczny, przyjemnie wyczerpujący. A już oglądanie na bieżąco serialu kryminalnego jest wśród serialowych doświadczeń doświadczeniem wyjątkowym.


sobota, 16 kwietnia 2011

Autor: artu

Zaczynam od

pożegnania, czyli odejścia Roberta Sheehana z Misfits, które to jawi mi się jako Wielka Strata lub w najlepszym razie spóźnione i niesmaczne prima aprilis.
Oto Robert Sheehan (prawda, że urocze chłopię?):
Złą nowinę przyniósł mi kolega Crov, więc teraz mam powód, by mieć zły humor i zbywać warczeniem wszystkich, którzy będą próbowali wciągnąć mnie w rozmowę na tak pasjonujące tematy jak np. czwarty sezon Californication (bardzo nędzny swoją drogą). Bo tu się dzieje kolejna telewizyjna drama, a jakoś tak się składa, że nie mam się komu wypłakać w rękaw (odejście Elizabeth Perkins z Zielska miało ten plus, że integrowało ludzi, często bardzo widowiskowo; robiliśmy z kolegą żałobne show).

Najpopularniejsze posty Fetyszystów