Miało nie być więcej "Rozmyślań przy szlugu". Głupio brzmiałyby rozmyślania przy e-papierosie, gryzieniu długopisu czy szklance soku, a ja ostatnio przegrałem bitwę z nałogiem (ale nie wojnę!). Także oto ćmiąc sobie (uwaga, product placement) Lucky Strike'a ponownie rozmyślam o bzdetnych detalach. Pech chciał, że znowu pada na dzieło Jamesa Camerona, choć tym razem może raczej "dzieło".
Jak to? ZNOWU ginę na końcu?!

