sobota, 31 grudnia 2011

Autor: Rafał Oświeciński

Pretensjonalne banialuki zapracowanego Malicka


Jeśli na „Drzewo życia”, zwycięzcę tegorocznego festiwalu w Cannes, nie udało się Wam dojść, to musicie wiedzieć, że jesteście w przytłaczającej większości tych, którzy olali najnowszy film Malicka. Film wszedł na ekrany kin w połowie roku i przemknął niezauważenie nie wywołując nawet większych dyskusji. Mam nawet wrażenie, że więcej się o nim mówiło przed premierą (i w czasie prezentacji w Cannes) niż po oficjalnym debiucie na ekranach rodzimych kin. Powody są w gruncie rzeczy dwa i można je zawrzeć w jednym zdaniu: kino artystyczne okazało się marketingową kulą u nogi. Niestety. 
A Malick się nie poddaje i szykuje nowe filmy, z których każdy może być wydarzeniem i każdy sromotną porażką. 


Malick i Bale na planie nowego filmu


czwartek, 29 grudnia 2011

Autor: Anielski Pył

W oczekiwaniu na Prometeusza: moja przygoda z sagą Obcy

Intrygujący trailer Prometeusza, prequela słynnej sagi s-f o krwiożerczej istocie z otchłani kosmosu, rozpaliła we mnie tlący się jeszcze żar nostalgii. Nie będę Was jednak zanudzał skrótowymi opisami każdej z czterech odsłon Obcego, zmianami reżyserów, konwencji, gdyż o tym wiecie już zapewne wszystko. Chciałbym w tym miejscu opisać okoliczności, w jakich po raz pierwszy zetknąłem się z poszczególnymi częściami, a także wrażenia po zapoznaniu się w klasykami kina fantastyczno-naukowego. Moja przygoda z ksenomorfami może Was zaciekawić, ponieważ zaczęła się niezwykle późno, latem 2005 roku...


wtorek, 27 grudnia 2011

Autor: Rafał Donica

Rzuć palenie z Olafem

Reklama zdrowych elektronicznych papierosów Cigger daje zdrowo popalić i od kilku dni robi w Internecie prawdziwą furorę. Jest ilustracją powiedzenia „nieważne jak, ważne żeby mówili” – bo o marce Cigger dowiedziało się w ciągu kilku dni kilkaset tysięcy ludzi. Niniejszym wpisem również chciał nie chciał, pomagam promować Ciggery, więc co by nie mówić o poziomie cyklu reklam z Olafem Lubaszenko, marketingowy cel został osiągnięty – produkt w mgnieniu oka stał się rozpoznawalny. Załóżmy dwie wersje: pierwsza – reklama została zrobiona przez kompletnych nieudaczników. Pomysł skrzyżowania wijących się na drugim planie prostytutek, z palącym Ciggera Panem Olafem na planie pierwszym wydaje się pochodzić z kompletnie innej planety, której mieszkańcom usługi matrymonialne kojarzą się z paleniem „zdrowego” papierosa. Dodając do tego bełkot, przy pomocy którego aktor wypowiada pytanie „Paliłeś już Ciggare?” oraz co najmniej dziwne miny Olafa Lubaszenko, który wykrzywia się w różne strony i błazeńsko uśmiecha, otrzymujemy reklamę-potworka, gorszą od Adama Małysza rozsypującego herbatę i krzyczącego „Ło Jezu!” na widok zboczeńca przebranego za czajnik.

sobota, 24 grudnia 2011

Autor: Rafał Donica

Trailery fanowskie

Kilka miesięcy temu pisałem o fake trailerach nieistniejących filmów, a dziś rzecz będzie (krótko bo krótko) o trailerach znanych filmów, które dzięki sztuce montażu i wyobraźni internautów zmieniły swój gatunek z komedii na horror lub vice versa, tudzież zaprezentowały fragmenty filmu zanim te… zostały nakręcone. A że mamy okoliczności okołoświąteczne, na pierwszy ogień „Kevin sam w domu” jako thriller…

środa, 21 grudnia 2011

Autor: Anielski Pył

Zwiastun Hobbita! Czy trzeba coś dodawać?

W momencie gdy piszę te słowa jest prawie piąta rano, ja jednak ani myślę kłaść się do wyra. Przed kilkoma minutami zajrzałem bez większych nadziei na YouTube'a, by po chwili uświadomić sobie, że przez najbliższą dobę spał już nie będę. Oto jest, wylądował! Pierwszy oficjalny zwiastun pierwszej części megabudżetowego prologu trylogii Władca Pierścieni - Hobbit: Niezwykła podróż. Obawiałem się, że przy okazji pierwszej zajawki Hobbita otrzymamy minutę statycznych napisów i co najwyżej pół minuty "migawek" z właściwego materiału filmowego. A tutaj taka niespodzianka! Przed Wami dwie i pół minuty jacksonowskiego mięska. W rozwinięciu znajduje się skrótowa analiza zwiastuna, dlatego osoby, które nie zapoznały się dotąd z książką Tolkiena, czytają dalej na własną odpowiedzialność, mimo że jakichś ogromnych spoilerów tam nie zamieściłem.

wtorek, 20 grudnia 2011

Autor: Motoduf

Why, Dario, why!?

Zabrzmi to jak banał, ale trudno: filmy Dario Argento albo się kocha albo nienawidzi. Nie ma chyba drugiego reżysera, do którego ta formułka pasowałaby bardziej. Kicz, camp, orgia kolorów, obłędna muzyką i pretekstowa fabuła – u Argento pojęcie wiarygodności po prostu nie funkcjonuje. Groteska łączy się tu z makabrą, a baśniowość z ostrym rockiem, co chwila pobrzmiewającym gdzieś w tle. Logika wydarzeń czasami działa, a czasami nie, aktorzy grają tak, jakby wszystkie swoje umiejętności zostawili w pokoju hotelowym. Ale w całym tym szaleństwie jest (a w każdym razie była) metoda. Argento jak nikt inny potrafił budować klimat, zaskakiwać nagłymi woltami, grać na emocjach. Odwoływał się przy tym do całej gamy sprawdzonych chwytów (można by z nich ułożyć małą encyklopedię), korzystał z dziedzictwa ekspresjonizmu niemieckiego, wkładał wydarzenia w nawias poetyki snu. Zresztą, żeby nie być gołosłownym, poniżej wklejam krótką scenkę z „Suspirii”, która idealnie ilustruje, jak wygląda styl „dawnego” Argento:


piątek, 16 grudnia 2011

Autor: Motoduf

Stara-młoda Charlize Theron


Jason Reitman ma 34 lata i tylko trzy filmy na koncie, ale pomimo to można już mówić o nim jako o dojrzałym, w pełni ukształtowanym i świadomym swojego talentu twórcy. Zadebiutował pięć lat temu niskobudżetowym „Dziękujemy za palenie” – szalenie inteligentną, niepoprawną satyrą o wyrachowanym PR-owcu koncernu tytoniowego, który zostaje zmuszony do zrewidowania własnych poglądów. Reitman dał się tu poznać nie tylko jako reżyserski outsider, posiadający odpowiednią ilość odwagi, by już swój pierwszy film kręcić „na przekór”, ale przede wszystkim jako bystry, obyty z filmową materią (Jason od dzieciństwa towarzyszył na planie swojemu ojcu, Ivanowi) obserwator. Zamiast uciec się do bezpiecznej agitacji, wstąpił na grząski w wypadku takiej tematyki grunt obiektywizmu – nie oceniał, nie krytykował, zachęcał do samodzielnego myślenia. A przy tym opowiedział zgrabnie napisaną, wciągającą historię, ubraną w płaszczyk sarkastycznego komediodramatu.



poniedziałek, 12 grudnia 2011

Autor: Rafał Donica

Mission: Vivaldi

Blog to fajna rzecz. Pozwala szybko i skutecznie dzielić się z czytelnikami przemyśleniami na temat trailerów i newsów ze świata filmu. Masz coś ciekawego do przekazania/pokazania, wstukujesz kilka słów i tysiące osób w ciągu kilku minut dowiaduje się co ci w filmowej duszy gra. Strona Klubu Miłośników Filmu rządzi się swoimi prawami. Na jej łamach nigdy nie mogłem pokazać światu poniższego filmiku, bo nie pasował do żadnego działu. A na blogu mogę. Za „Mission: Vivaldi” stoję ja, jako pomysłodawca (i jakby nie patrzeć odkrywca – o czym szerzej na końcu wpisu) oraz były członek KMF – Adi (jako montażysta, który skleił do kupy obraz i muzykę). Ważne – zanim obejrzycie poniższą montażówkę, proponuję abyście zapoznali się z krótką genezą jej powstania. Możecie też najpierw obejrzeć, a później przeczytać. I jeszcze raz obejrzeć.

piątek, 9 grudnia 2011

Autor: Motoduf

Kosmiczna rozpierducha od Luca Zawodowca

Kiedyś powszechnie uwielbiany wizjoner, dziś król filmowego rynsztoku – Luc Besson osiągnął w połowie lat dziewięćdziesiątych szczyt, z którego od tej pory ciągle spada. Kolejne próby powrotu na reżyserski stołek, podejmowane regularnie przez Luca, spełzają na niczym, a firmowanej jego nazwiskiem serii filmów o przygodach Artura nie chcą oglądać nawet najmniej wymagające dzieciaki. Twórca „Leona zawodowca” jako reżyser właściwie dzisiaj nie istnieje, ale nie przeszkadza mu to w produkowaniu co najmniej dwóch przeciętnych filmów akcji rocznie – napisanych zwykle przez samego Bessona i wyreżyserowanych przez nikomu nieznanych debiutantów.


wtorek, 6 grudnia 2011

Autor: Gigacz

Gówno za pół miliona złotych

Zbliża się Euro 2012. Drogi w budowie, stadiony ponoć też. Już niedługo czeka nas euforia, masowe sprzątanie … to znaczy picowanie miast i cały ten cyrk związany z Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej.

Co będzie głównym miejscem zainteresowań mediów? Oczywiście nasza super-świetna-najlepsza stolica – Warszawa. Trzeba więc rozreklamować miasto, a jak wiadomo najlepszym tego sposobem jest reklama telewizyjna. Oto efekt:


Najpopularniejsze posty Fetyszystów