Kiedyś powszechnie uwielbiany wizjoner, dziś król filmowego rynsztoku – Luc Besson osiągnął w połowie lat dziewięćdziesiątych szczyt, z którego od tej pory ciągle spada. Kolejne próby powrotu na reżyserski stołek, podejmowane regularnie przez Luca, spełzają na niczym, a firmowanej jego nazwiskiem serii filmów o przygodach Artura nie chcą oglądać nawet najmniej wymagające dzieciaki. Twórca „Leona zawodowca” jako reżyser właściwie dzisiaj nie istnieje, ale nie przeszkadza mu to w produkowaniu co najmniej dwóch przeciętnych filmów akcji rocznie – napisanych zwykle przez samego Bessona i wyreżyserowanych przez nikomu nieznanych debiutantów.
