niedziela, 25 września 2011

Autor: Mittron

Śródziemie raz jeszcze

Trylogia Władcy Pierścieni uważana jest dziś za dzieło unikatowe. Powieści Tolkiena same w sobie były już wcześniej najbardziej cenionymi dziełami gatunku fantasy, ale dopiero wykonana przez Petera Jacksona adaptacja, podkreśliła ich wyjątkowość i wydobyła na wierzch to, co wyobraźnia człowieka tworzyła podczas czytania głęboko w swoim umyśle. Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji. Ale to wcale nie początek opowieści. Wszystkiemu winien mały Hobbit, imieniem Bilbo, który lata wcześniej, podczas wyprawy do Samotnej góry, znalazł zgubiony przez Golluma pierścień i zabrał go do swojej urokliwej wioski. W ten sposób zaczynają się kłopoty Hobbitów przedstawione w późniejszych wydarzeniach.







Powieść „Hobbit, czyli tam i z powrotem”, jest uważana za prolog „Władcy pierścieni”. Światowy sukces tego pierwszego, tak finansowy, jak i osobisty każdego, kto dołożył cegiełkę do powstania filmowej trylogii, musiał być podstawowym czynnikiem do sięgnięcia po wcześniejszą powieść Tolkiena. Wydawało się tylko kwestią czasu, kiedy Hobbit znajdzie się wreszcie w rękach twórców filmowych. Trochę to trwało i po lekkich zawirowaniach dotyczących osoby reżysera, prace nad opowieścią o wujku Froda, smoku Smaugu i krasnoludach, wreszcie ruszyły pełną parą. Peter Jackson znów na fotelu reżysera i śmiem twierdzić, że nikt inny nie zasługuje, aby zająć jego miejsce. Po pierwsze wspomniany wcześniej sukces trylogii, daje Jacksonowi olbrzymi kredyt zaufania, zarówno wśród widzów jak i producentów, którzy nie będą skąpić pieniędzy na produkcję. Po drugie, tylko on, tworząc wcześniej tak wspaniałą wizję Śródziemia, jego mieszkańców i wydarzeń, może zrobić udany „prolog”.

Czy znów będziemy zachwycać się wspaniałymi zdjęciami, doskonałą muzyką i efektami specjalnymi? Czy znów opowieść będzie nas wciągać bez reszty, a my będziemy się wzruszać i przeżywać przygody bohaterów jak swoje? Na to pytanie odpowiedź jeszcze daleka, gdyż premiera „Hobbista”, a właściwie dopiero jego pierwszej części, zaplanowana jest na 14 grudnia 2012 roku.

Film ma zostać pokazany w dwóch częściach. Oczywista zagrywka marketingowa, ale jeśli Peter Jackson nie zmieni ani swojego, ani tolkienowskiego stylu, komu to przeszkadza. Twórcy zarobią, a my będziemy mogli dłużej cieszyć swoje zmysły wytworami wyobraźni pisarza i reżysera.

Na otarcie łez, które cisną się do oczu na myśl o tak długim oczekiwaniu, możemy już dziś obejrzeć materiały z planu filmowego i podejrzeć jak powstaje kolejne, epickie dzieło, oraz jak rodzi się kolejna legenda adaptacji fantasy.

Mittron


9 komentarzy:

  1. Naczelny KMF to kawał sprytnego skurczybyka i załatwił mi po znajomości zajebisty workprint, który obejrzałem w Wellington. Recenzja "Hobbita" tutaj: http://www.film.org.pl/prace/hobbit.html

    xD

    OdpowiedzUsuń
  2. "Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji." - to chyba inne filmy widzieliśmy... A sam wpis dziwny, zbędny, takie fanowskie, nic nie mówiące i nic nie wnoszące spuszczanie się nad tym, co jeszcze przez dobry okres czasu nie ujrzy światła dziennego. W ogóle kim jest Mittron? Myślałem, że tylko klubowicze robią wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mittron jest aktualnie na tzw. 6-miesięcznym okresie próbnym i funkcjonuje jak normalny klubowicz, choć nie figuruje jeszcze na liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Anonimowy:

    1) "W ogóle kim jest Mittron?" A ty kim?

    2)" "Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji." - to chyba inne filmy widzieliśmy."

    Chętnie podjąłbym w tym miejscu dyskusję, gdyż podzielam zdanie Mittrona, ale zarzuciłeś mnie taką potężną listą argumentów, że wymiękłem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już Ty wiesz kto ;)

    A dyskusji nie zamierzałem uskuteczniać, bo na celu miałem skomentowanie samego wpisu. O filmie i jego wieeeeelu wadach (albo inaczej: o zajebistym filmie i wieeeelu wadach kolejnych dwóch części) napisałem już wszystko na forum dawno, dawno temu, a to, że zwyczajnie nie cierpię spuszczania się nad nimi i to jeszcze w takiej formie, jak wyżej, to inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzieliśmy te same filmy, ale chyba na nich przysnąłeś. Każdy film ma wady, lecz trzeba je dostrzec i rozgraniczyć. Akurat trylogia Władcy... jest bardzo dobra, osobno i w całości. Nie cierpisz tych filmów, nie czytaj wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co to za argument "nie cierpisz - nie czytaj". Po pierwsze, jedynkę uwielbiam. A po drugie, wchodząc na bloga i czytając jakikolwiek wpis (w dodatku debiut?) spodziewam się czegoś - jakiegoś info, jakichś przemyśleń, czegokolwiek (patrz choćby wpis desa o Lechu - z góry mnie nie interesuje takie kino polskie, ale wpis przeczytałem z przyjemnością i zainteresowaniem). Czytając wpis o Hobbicie dowiedziałem się jeno, że trylogia LOTR jest ze wszechmiar zajebista i że Hobbit musi, po prostu musi być taki również. Fanostwo fanostwem, ale smyrgać się możecie we własnym zakresie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ano tutaj się troszkę zgadzam, sam wpis jako info o ekranizacji "Hobbita" jest dość bez jaj. Ale Mittron debiutował i kolejne wpisy pewnie będą już bogatsze :)

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze posty Fetyszystów