wtorek, 5 lipca 2011

Autor: Rafał Oświeciński

Gotycki Twixt od brodacza bez weny twórczej

Jeden z najwybitniejszych reżyserów wszech czasów i człowiek, który dał nam arcydzieła takie jak „Czas apokalipsy”, trylogię „Ojciec Chrzestny”, „Draculę” i „Rozmowę” cierpi ostatnio na uwiąd twórczy. Coś jest nie tak: mechanizmy nie zaskakują jak trzeba, brakuje pomysłu na dotarcie do publiczności. Czy „Twixt”, gotycki horror, może zmienić dzisiejszy status Francisa Forda Coppoli?


Mija już prawie 20 lat od ostatniego wielkiego dzieła FF, jakim była znakomita adaptacja powieści Brama Stokera. Od tego czasu nie popełnił nic istotnego; co więcej, po „Draculi” wziął się za żenującego „Jacka”, potem błahego „Rainmakera”, potem 10 lat milczał i stworzył dotychczas 2 zignorowane filmy, o których pamięta niewielu: „Młodość stulatka” i „Tetro”.

Teraz wraca „Twixtem”. Fabuła będzie przedstawiała się następująco: młody pisarz przybywa do małej miejscowości w ramach promocji swej najnowszej książki. I tu następuje zwrot akcji, bowiem facet spotyka ducha i zostaje zaplątany w tajemnicze morderstwo młodego dziewczęcia. Ma być z tego thriller, horror, romans i coś jeszcze, a pierwsze zdjęcia, już zakończonej produkcji, pojawią się na najbliższym Comic-Conie. Gdzie tu miejsce na gotyk? Nie wiem, sugeruję się jedynie lakonicznymi informacjami w znanych źródłach. 

Grubas zwany niegdyś Jimem Morrisonem. 
Treść brzmi cokolwiek banalnie, no ale to Coppola - wypada czekać, bo a nuż zaskoczy siebie i widzów. Mimo wszystko  „Youth Without Youth” zaskoczyło: fajnym pomysłem, dobrym aktorstwem i chaotyczną realizacją (to ci dopiero, taaaki reżyser), „Tetro”, na podstawie scenariusza samego Francisa Forda, również było nieuporządkowane, pośpieszne, do zapomnienia tuż po napisach końcowych, ale w sumie nie takie złe, jak pamięć o nim.

W „Twixtie” zagra  grubas Val Kilmer, Elle Fanning, czyli podobno bardziej zdolna siostra Dakoty, Bruce Dern i Ben Chaplin. Czyli druga liga aktorów w filmie za 7 baniek niegdyś wielkiego reżysera, który nie ma pomysłu na swoją twórczość. Ale za to fajna muzyka będzie przygrywała w tle. Dan Deacon komponuje. Takie młodsze i muzyczne wizualne alter ego FFC.   


2 komentarze:

  1. ojtam bez weny, "Tetro" było ok. swoje najwybitniejsze dzieła i tak nakręcił w latach 70. i nie sądzę, by jeszcze kiedykolwiek się do nich zbliżył. swoje już zrobił, byle by nie powtórzył żenującej wpadki jaką był "Jack".

    OdpowiedzUsuń
  2. Oba ostanie filmy były ok, ale gdzież im tam do klasyków, których Coppola jest autorem. Facet starzeje się trochę bez wdzięku, nie jak śp Kubrick i Altman, albo działający prawie podobny szmat czasu Scorsese, Mike Nichols czy Polański.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze posty Fetyszystów