piątek, 8 lipca 2011

Autor: Rafał Oświeciński

Żelazna Dama w teaserze

Pojawił się teaser "The Iron Lady". 
I Meryl Streep ma kolejnego Oscara w kieszeni. 



Co mnie nakręca? 
- Meryl Streep powalająca aktorsko - wystarczy parę sekund, wystarczy rzut oka na jedno zdjęcie i wiadomo, że rola jest wybitna. 
- Żelazna Dama - jako postać, jako osobowość, jako cel ataku wszelkiej maści socjalistów i obiekt uwielbienia liberałów. Jeśli tylko film sięgnie w politykę głębiej, to może wreszcie masy zrozumieją, że gdyby nie m.in. zdecydowana działalność Thatcher, to nie byłoby zachodnioeuropejskiego dobrobytu. 
- Abi Morgan - scenarzysta, nikomu jeszcze nieznany, ale właśnie BBC wypuszcza jego serial, "The Hour" z Dominikiem Westem ("The Wire"!), który zbiera bardzo dobre recenzje. 

Co mnie zniechęca?
- Phyllida Boyd - reżyserka odpowiadająca za największy koszmar ostatnich lat pod tytułem "Mamma Mia!", choć z drugiej strony, to jedna z najbardziej zasłużonych reżyserek teatralnych w Wielkiej Brytanii. Ale nie, nie mogę, wciąż myślę o tym czymś, co spowodowało poważy uraz psychokinematograficzny. 
- teaser - zapowiadający film cokolwiek niepoważny, a przynajmniej nie taki, jakiego mógłbym oczekiwać. Czyli raczej coś w stylu lekkiego dramatu o zabarwieniu ironicznym "The King's Speech" niż rasowego bio filmowego, równie kontrowersyjnego jak osobowość Thatcher. 

Jak na razie tkwię w stanach ciepło-średnich. 


9 komentarzy:

  1. Motyw z filmu "Moon" w ogóle nie pasuje do tego traileru ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym Oscarem to nie byłbym taki pewien. Jest jeszcze "Albert Nobbs" i Glenn Close, która na mój gust powinna wygrać już bardzo dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Des

    "Żelazna Dama - jako postać, jako osobowość, jako cel ataku wszelkiej maści socjalistów i obiekt uwielbienia liberałów. Jeśli tylko film sięgnie w politykę głębiej, to może wreszcie masy zrozumieją, że gdyby nie m.in. zdecydowana działalność Thatcher, to nie byłoby zachodnioeuropejskiego dobrobytu."

    Pomijając zasługi Thatcher na odcinku pomnażania europejskiego dobrobytu, jedno nie ulega wątpliwości: był to w swojej epoce najbardziej nietuzinkowy polityk europejski od czasów Churchilla (którego w odróżnieniu od Thatcher nie lubię). Niektóre jej one-linery wygłaszane w Izbie Gmin rozwalały obiekty, jak na przykład ten o przejściu suchą stopą po Tamizie.

    Ale żeby nie było, to za Thatcher bym do ognia nie polazł. Thatcher to nie Ron Paul.
    Przede wszystkim "Żelazna Dama" ma u mnie długie minusy za:

    - wojnę z narkotykami;
    - poparcie dla wojny z tzw. terroryzmem;
    - zainicjowanie walki z globalnym ociepleniem (była jedną z osób, która to rozpoczęła, później co prawda żałowała, ale niestety było, jak to mówią w Poznaniu - "po ptokach", politycy i biznes wyniuchali duuuuużą kasę i nie było już odwrotu);
    - poparcie dla monetaryzmu;
    - subsydiowanie korporacji;
    - używanie typowo socjalistyczno-etatystycznych argumentów "za" kontrolą imigracji;
    - i inne.

    Generalnie tak jak pisał Gwiazdowski o Reaganie, tak samo można podsumować obecność Thatcher na europejskiej scenie politycznej: "Jak spojrzymy na system wartości – czyli idee – to się okaże, że znaczenie, jakie miała retoryka Reagana, choćby pozostawała li tylko retoryką, dla wyznawców wolności miała znaczenie bezcenne. Czym innym jest bowiem, gdy o wolności pisze ktoś z IM, CATO czy z CAS, a czym innym, gdy mówi o tym Prezydent Stanów Zjednoczonych. Choćby tylko mówił. Bo idee mają konsekwencje."

    A co do samego filmu :) - kompletnie nie mam ochoty go oglądać, bardziej od biografii nie znoszę chyba tylko musicali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale biografię Michaela Manna byś pewnie obejrzał :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Chłonąc epę w nabożnym skupieniu ze sterczącą pałką (parafrazując styl pisaniny kolegi Mentala ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy

    "Ale biografię Michaela Manna byś pewnie obejrzał :P"

    Dokument tak, film fabularny - nie. Mann ma niezwykle ciekawą przeszłość, w młodości dużo jeździł z glinami na patrole, podpatrywał prace detektywów. Scenariusz do "Teksańskich pól śmierci" (The Texas Killing Fields", reżyseruje jego córka) pisał bliski współpracownik Manna, eks glina - Don Ferrarone.

    @Anonimowy2

    Cieszę się, ze tak uważanie studiujesz moje jakże wartościowe wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uderz w stół, a Mental się odezwie :)

    @ Mental
    "był to w swojej epoce najbardziej nietuzinkowy polityk europejski od czasów Churchilla"

    i szkoda, że teaser sugeruje takie ironiczno-niepowżne podejście do Thatcher. Ale w sumie mam to gdzieś, do kina i tak na to nie pójdę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy bedzie jakis nowy post na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jutro. chwilowy, wakacyjno-urlopowy przestój :)

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze posty Fetyszystów