Nie wiecie na co nie iść do kina w marcu? Ja już wiem – nie pójdę na najbardziej niegrzeczną komedię roku pod tytułem „Kac Wawa 3D”. Trailer tej polskiej wersji „Kac Vegas” zapowiada coś tak złego, że ubiegłoroczny „Wyjazd integracyjny” zaczyna urastać do rangi filmu dobrego, śmiesznego, przemyślanego! Zostawiam was teraz sam na sam z niecodziennym przezyciem, jakim bez wątpienia jest trailer „Kac Wawa 3D” - widzimy się po kliknięciu CZYTAJ WIĘCEJ ;)
Cykl „Mission: Impossible” można śmiało ogłosić opus magnum Toma Cruise’a. Co tam nominacja do Oscara za „Magnolię”, kultowa rola w kultowym „Top Gun”, dramatyczna kreacja w „Rain Man” czy demoniczny „Wywiad z wampirem”. Tom Cruise to Ethan Hunt i już. W każdym filmie liczącego cztery już części cyklu, niezależnie od nazwiska reżysera napisanego na oparciu krzesła, to Cruise odciska największe piętno, to na nim skupia się kamera, to do niego należą najbardziej widowiskowe numery, to wreszcie jego buźka jako najważniejsza i jedyna świeci na plakatach. Niedługo premiera czwartej części „Mission: Impossible” pod tytułem „Ghost Protocol” (pierwszy raz w historii cyklu pojawia się podtytuł). Zapraszam was do obejrzenia cholernie spektakularnego trailera, w którym po raz kolejny Tom Cruise ucieka przed eksplozjami, skacze z budynków i pakuje się w najniebezpieczniejsze niebezpieczeństwa.
Niech podniesie rękę ten, kto po seansie „Cudownego dziecka” (1986 r.) nie wpatrywał się w pustą butelkę stojącą na stole, wykrzywiając twarz w skupieniu, i nie próbował przesunąć jej bez dotykania. I choć niejeden z nas czerwieniał na twarzy ze skupienia i wyglądał jakby miał zatwardzenie, butelka ani drgnęła. Marzenia o, już nie tyle przesuwaniu, co niszczeniu przedmiotów i przeciwników za pomocą telepatii, powróciły wraz z anime „Akira” (1988 r.). Film Katsuhiro Otomo do dziś pozostaje moim numerem jeden w kategorii animacji, uważam go też za jedną z najlepiej napisanych fabuł, z fantastycznymi scenami akcji (nieograniczanymi ani budżetem, ani możliwościami komputerów) i postaciami, z Kanedą i Tetsuo na czele. Ten cherlawy gnojek, takie trochę popychadło klasowe, po odkryciu w sobie supermocy, przeistacza się w machinę zniszczenia, miażdżącą czołgi, strącającą śmigłowce i stawiającą opór zmasowanemu ostrzałowi artyleryjskiemu. „Akira” wciąż czeka na swoją wersję aktorską, tymczasem w 2012 roku do kin wejdzie coś, można powiedzieć, akiropodobnego…
Flirt Paula W. Andersona i Milli Jovovich z marką Resident Evil zaczął się całkiem znośnie. Resident Evil: Domenę zła z 2001 roku oglądało się w miarę bezboleśnie. Pociągająca i wiarygodna w roli agentki z amnezją Jovovich, niezły drugi plan, pomysłowy skrypt z twistem, klimat podziemnych laboratoriów Umberlli, wreszcie szalenie nakręcający epilog. Mimo sukcesu w box office i niezgorszych opinii recenzentów, muszę zgłosić pewien sprzeciw. Mówimy tutaj przecież o adaptacji słynnego cyklu gier firmy Capcom, która paradoksalnie ma niewiele z serią RE wspólnego. Podziemne centrum badawcze, rezydencja, zombie, dobermany, szalejący Licker czy akcja w metrze, to nic innego jak luźne wykorzystanie pojedynczych elementów z gier, a nie Resident Evil opowiedziany językiem kina. Jak pokazała przyszłość, takie podejście do konsolowego/komputerowego pierwowzoru rozpoczęło proces, który w prostej linii doprowadził do wysypu katastrofalnych kontynuacji.
Oj, dawno już żaden trailer nie zrobił na mnie tak pozytywnego wrażenia, jak ten zapowiadający film „Battleship”. Oczywiście gotowy produkt na 99% nie dorówna obietnicom z zajawki, w której na zachętę pokazano zapewne większość najlepszych scen, ale, jak to mawiał optymista spadający z 10 piętra: „Jak na razie nie jest źle... jak na razie nie jest źle…”
Oj, dawno nie byłem tak podjarany żadnym nadchodzącym tytułem! Dosłownie przebieram nóżkami z niecierpliwości, żeby zobaczyć, jak za kilka miesięcy (premiera w październiku) tłum naiwniaków uderzy szturmem do kin, a na forach filmowych zaroi się od opinii, jaki to potwornie straszny film, jakie siał przerażenie i jak bardzo zwieracze widzów nie wytrzymały napięcia generowanego przez odnalezione taśmy z nagranymi nań duchami.