Jednym z głównych przejawów mody na lata osiemdziesiąte jest powtórna popularność piosenek z musicali, które biły rekordy popularności trzy dekady temu. W prawie każdym radiu katuje się motywy takie jak „Footloose”, „Time of My Life” z „Dirty Dancing” czy kultowe „Maniac” Michaela Sembello, ilustrujące niegdyś zmagania młodej Jennifer Beals w „Flashdance”. Z ostatnim z wymienionych kawałków zawsze miałem problem – pomimo, że brzmi jak typowy, nieco naiwny (choć bardzo sympatyczny) popowy kicz charakterystyczny dla lat osiemdziesiątych, wydawał mi się dziwnie niepokojący. Jak się okazuje, nie bez powodu.
Tak się bowiem składa, że „Maniac”, piosenka opowiadająca o dziewczynie „maniakalnie” zakochanej w tańcu, zanim znalazła się we „Flashdance”, zdobyła nominację do Oscara i podbiła serca widzów, sama została zainspirowana innym, popularnym w pewnych kręgach filmem. Musicalem? Komedią romantyczną? Melodramatem? Cóż, nie do końca: