Steven Soderbergh należy do tych nielicznych twórców kina, którzy zawsze zaskakują. Jeśli nie samą fabułą, to na pewno formą. Tak jak nikt nie może się spodziewać Hiszpańskiej Inkwizycji, tak samo nikt nie wie, z czym wyskoczy Soderbergh. Bo co może łączyć takie filmy jak „Ocean’s 11” z „Che”, „Traffic” z „The Good German”, „Full Frontal” z „Solaris”, „The Informant” z „Out of sight”? Kompletnie nic. Za każdym razem są to swoistego rodzaju eksperymenty, z których niekoniecznie Soderbergh wychodzi obronną ręką, przynajmniej pod względem komercyjnym.
Już jesienią zaprezentuje swój nowy film, „Contagion”, który wygląda bardzo smakowicie, choć polski dystrybutor już na dzień dobry psuje danie nadając mu idiotyczny tytuł „Pandemia 3D”…
