Są takie dwa portale, na które
zaglądam codziennie. Pierwszy z nich, jeden z popularniejszych filmowych
serwisów, to Zgniłe Pomidory. Drugi trochę mniej popularny, choć o zdecydowanie
szerszych medialnych horyzontach - Metacritic, obejmujący swym zasięgiem kino,
dvd, telewizję, muzykę i gry. Oba są najlepszym źródłem recenzji, bo - po
prostu - linkują do najważniejszych źródeł z tekstami na temat premier
filmowych. I przede wszystkim agregują w jednym miejscu wszystkie oceny krytyków
głównie prasowych i internetowych (najważniejsze, najbardziej opiniotwórcze
tytuły) za pomocą różnych metodologii. A
wszystko z kolei sprowadza się często do liczby, która ma pokazać, czy film
jest „świeży” lub „zgniły”.
A to, jaki film jest, rzutuje na
jego potencjał jako części historii kina. I tutaj właśnie mam zagwozdkę: czy
oceny, dokonywane przez krytyków i widzów, mają wpływ na PAMIĘĆ o filmie? Choćby
w takich podsumowaniach, które przeprowadzimy w KMF za 30 lat.
