środa, 15 lutego 2012

Autor: Radosław Pisula

Przeczytaj ten film

Oscary za pasem. W najważniejszych kategoriach znalazły się interesujące filmy i tegoroczna edycja wręczenia złotych statuetek może być ciekawa. Wielkie nazwiska przecinają filmowy nieboskłon, a ja z tego miejsca chciałbym zwrócić waszą uwagę w stronę pewnego mniejszego dzieła, które jest dla mnie jednym z najważniejszych filmów tej edycji Oscarów. Tytułem tym jest The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore - krótkometrażowy film animowany autorstwa Brandona Oldenburga i Williama Joyce'a.




Niespełna 15-minutowa animacja z Moonbot Studios opowiada o miłości do książek. Po prostu. W trakcie seansu poznajemy niezwykłą historię książkożercy i pisarza - posiadającego aparycję Bustera Keaton'a, kapelusz Harolda Lloyda i laskę Charliego Chaplina - który w sposób podobny do Dorotki z Czarnoksiężnika z krainy Oz, trafia do magicznego świata, w którym książki ożywają... dosłownie.

W tych kilkunastu minutach, twórcy z niezwykłą miłością pokazują, jak ważne w naszym życiu są książki i rzeczywistość którą kreują w wyobraźni. Całość jest niesamowicie pomysłowa. Przykładem niech będzie scena operacji jednej ze starych książek, która w prosty sposób pokazuje widzowi-czytelnikowi, że to od nas zależy życie każdej spisanej historii. Fabuła zaprezentowana, podobnie jak tegoroczny multinominowany do Nagrody Akademii Artysta, bez wypowiedzenia ani jednego słowa. Tak jak w książce, jedyny tekst jakiego doświadczymy to ten pisany. Dodatkowo twórcy umiejętnie bawią się barwami i wykorzystują je w podobny sposób, jak we wspomnianym już wcześniej Czarnoksiężniku... Idealna rzecz aby pokazywać dzieciakom w podstawówce czy gimnazjum (a obecnie to najlepiej i w liceach/na studiach), ponieważ w prosty sposób obrazuje magię słowa pisanego i tego co z nim robi nasza wyobraźnia. Wszystko to polane gęstym sosem ze ślicznej animacji, doprawionym przyjemną muzyką. Zresztą po co będę się rozpisywał, sami zobaczcie i wsiąknijcie na chwilę w filmowy świat literacki:

1 komentarz:

  1. Hm... Mam mieszane uczucia. Animacja "urocza", ale jak dla mnie zbyt patetyczna, choć nie mogę zaprzeczyć - czarująca :). Oczu nie mogłam oderwać. Jednak chłodno stwierdzam, że ZBYT patetyczna. Muzyka nie zaskakuje. Podobnych ścieżek jest wiele, przykro stwierdzić. Sama animacja dopracowana. Ale czy jakakolwiek animacja jest nas w stanie dziś "powalić"? To technicznie prawie to samo co w "Odlocie" i jemu podobnych produkcjach. Może słowo "patos" ma tu zbyt pejoratywny wydźwięk, ale nie mogę znaleźć łagodniejszego odpowiednika. Zostanę więc jednak przy nim. Myślę, że jest to apel do nieco młodszych widzów. Ale apel niezwykle czarowny, wzruszający i słodki. No jest to słodkie. I może tej słodyczy mi tu za dużo ;). Jedno mnie autentycznie zachwyciło: końcowe sceny, kiedy główny bohater pisze, wsparty o drzewo. Widoki bajeczne, niebo pomalowane mistrzowsko, klimat, ach klimat!

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze posty Fetyszystów