środa, 26 października 2011

Autor: Anonimowy

Twórca Oldboya debiutuje w Hollywood

Koreański reżyser i scenarzysta, Park Chan-Wook, posiada w swojej filmografii co najmniej cztery filmy, które określiłbym jako must-see. Na pierwszym miejscu postawiłbym słynną "Trylogię zemsty", na którą składają się: skonstruowany na wzór tragedii antycznej Pan Zemsta, ubrany w barokowe szaty i niezwykle brutalny Oldboy, wreszcie obraz będący syntezą treści i formy dwóch poprzednich filmów, czyli Pani Zemsta. Jeśli dodać do tego przejmujące Joint Security Area, w którym Park mierzy się z problematyką Północ - Południe, otrzymujemy obraz twórcy z własnym, wypracowanym stylem, który filmową materią potrafi bawić się na wysokim poziomie. Po uznanego na świecie reżysera postanowiło sięgnąć w końcu Hollywood, a powodów, dla których warto czekać na jego pierwszy anglojęzyczny film Stoker, jest co najmniej kilka.

poniedziałek, 24 października 2011

Autor: Rafał Donica

Wyrób akiropodobny?

Niech podniesie rękę ten, kto po seansie „Cudownego dziecka” (1986 r.) nie wpatrywał się w pustą butelkę stojącą na stole, wykrzywiając twarz w skupieniu, i nie próbował przesunąć jej bez dotykania. I choć niejeden z nas czerwieniał na twarzy ze skupienia i wyglądał jakby miał zatwardzenie, butelka ani drgnęła. Marzenia o, już nie tyle przesuwaniu, co niszczeniu przedmiotów i przeciwników za pomocą telepatii, powróciły wraz z anime „Akira” (1988 r.). Film Katsuhiro Otomo do dziś pozostaje moim numerem jeden w kategorii animacji, uważam go też za jedną z najlepiej napisanych fabuł, z fantastycznymi scenami akcji (nieograniczanymi ani budżetem, ani możliwościami komputerów) i postaciami, z Kanedą i Tetsuo na czele. Ten cherlawy gnojek, takie trochę popychadło klasowe, po odkryciu w sobie supermocy, przeistacza się w machinę zniszczenia, miażdżącą czołgi, strącającą śmigłowce i stawiającą opór zmasowanemu ostrzałowi artyleryjskiemu. „Akira” wciąż czeka na swoją wersję aktorską, tymczasem w 2012 roku do kin wejdzie coś, można powiedzieć, akiropodobnego…

sobota, 22 października 2011

Autor: Motoduf

He's a Maniac!

Jednym z głównych przejawów mody na lata osiemdziesiąte jest powtórna popularność piosenek z musicali, które biły rekordy popularności trzy dekady temu. W prawie każdym radiu katuje się motywy takie jak „Footloose”, „Time of My Life” z „Dirty Dancing” czy kultowe „Maniac” Michaela Sembello, ilustrujące niegdyś zmagania młodej Jennifer Beals w „Flashdance”. Z ostatnim z wymienionych kawałków zawsze miałem problem – pomimo, że brzmi jak typowy, nieco naiwny (choć bardzo sympatyczny) popowy kicz charakterystyczny dla lat osiemdziesiątych, wydawał mi się dziwnie niepokojący. Jak się okazuje, nie bez powodu.

Tak się bowiem składa, że „Maniac”, piosenka opowiadająca o dziewczynie „maniakalnie” zakochanej w tańcu, zanim znalazła się we „Flashdance”, zdobyła nominację do Oscara i podbiła serca widzów, sama została zainspirowana innym, popularnym w pewnych kręgach filmem. Musicalem? Komedią romantyczną? Melodramatem? Cóż, nie do końca:


czwartek, 20 października 2011

Autor: Unknown

Ja tu na deszczu, wilki jakieś...

Pojawił się plakat do nowego filmu Joe Carnahana, „The Grey”. O ile sam poster jest średni, tak fabuła brzmi intrygująco - garstka samotnych mężczyzn kontra wataha wilków. Czyli kino survivalowe pełną gębą.


wtorek, 18 października 2011

Autor: Anonimowy

Od Władcy Pierścieni do Hobbita, czyli jak 10 lat minęło...

Kiedy New Line Cinema w 1998 roku przekazała stery nad największą produkcją w historii kina Peterowi Jacksonowi, wielu zadawało sobie pytanie: Peterowi komu? Twórca kultowej Martwicy mózgu, znany z początku jedynie garstce szczęśliwców, zaraz po premierze Drużyny Pierścienia zamknął usta wszystkim niedowiarkom, a następnie szeroko je rozdziawił, gdy triumfy w kinach święciły Dwie Wieże i przede wszystkim Powrót Króla. Nowozelandczyk musiał się zmierzyć nie tylko z ogromnym rozmachem inscenizacyjnym, jakiego wymagała adaptacja Trylogii, ale także z pokaźną liczbą postaci, w role których należało obsadzić dziesiątki aktorów. Jackson nie zdecydował się na angaż żadnej gwiazdy, której nazwisko kojarzyło się z wielkim kasowym przebojem, decydując się na uznanych, choć mniej znanych aktorów oraz całkowitych nowicjuszy. Wybory Petera okazały się słuszne, gdyż niemal wszystkie postaci z filmu wyglądały i zachowywały się, jakby wyjęto je wprost ze stron powieści. Lwia część aktorów we Władcy Pierścieni pokazała fantastyczne umiejętności, czego dowodem jest nominacja do Oscara dla Sir Iana McKellena za Drużynę Pierścienia. Jak wiemy, historia zatoczyła koło i równo po 11 latach od premiery pierwszej części Władcy Pierścieni, przyjdzie nam obejrzeć rozbudowany prolog w dwóch częściach Hobbita. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć, co porabiali twórcy Trylogii przez ostatnie dziesięć lat, tym bardziej, że część z nich pracuje także nad prequelem. Swoją uwagę skupiłem na osobie reżysera, członkach Drużyny Pierścienia oraz najważniejszych aktorach drugoplanowych, którzy powrócą w dylogii Hobbit.


niedziela, 16 października 2011

Autor: Karol

Na żywo z Domu Duchów

Wielkimi krokami zbliża się trzecia część serii „Paranormal Activity” – horroru, którego wielki sukces nie przestaje mnie zadziwiać. Jako, że po raz kolejny będziemy mieli okazję poprzyglądać się statycznym kadrom i samo-otwierającym się drzwiom, warto przypomnieć w tym miejscu, że nie jest to pierwsza produkcja, która w taki sposób o nawiedzeniu opowiada. Na wiele lat przed filmem Peliego telewizja BBC stworzyła bowiem coś, co swoją siłą i efektownością można spokojnie porównać do „Wojny Światów” według Orsona Wellesa…


piątek, 14 października 2011

Autor: Unknown

Aktorzy dzisiaj, część 2

Czas na odkrycia ostatnich lat. Przed paroma laty ich nazwiska  - w większości - nikomu nic nie mówiły: dopiero rozpoczynali kariery aktorskie, łapali się małych projektów występując gdzieś na drugim planie, ewentualnie występowali w roli dzieciaków w serialach tv. W pewnym momencie nastąpił przełom - główna rola w filmie, którego sukcesu nikt się nie spodziewał, a jednak i ich poziom aktorstwa, i jakość fabuły przesądziły o otwarciu drzwi do sławy, jakkolwiek by ona oceniana nie była.


czwartek, 13 października 2011

Autor: Unknown

Aktorzy dzisiaj, część 1

„Nowe pokolenie aktorów” to nic nie mówiący, rozmazany zwrot, klucz, wytrych i tym podobne farmazony, którymi jesteśmy karmieni co czas jakiś - raz sensownie, innym razem bezsensownie. Ale ja pobawię się w jasnowidzenie. Co mi tam. Mamy bowiem do czynienia z narodzinami nowych gwiazd, pośród których kilka już jasno świeci, inni - i to zdecydowana większość - czeka na role wielkie, największe, co nie jest tożsame z hitowymi (choć idące często oczywiście w parze).

Najpopularniejsze posty Fetyszystów