niedziela, 25 września 2011

Autor: Anonimowy

Śródziemie raz jeszcze

Trylogia Władcy Pierścieni uważana jest dziś za dzieło unikatowe. Powieści Tolkiena same w sobie były już wcześniej najbardziej cenionymi dziełami gatunku fantasy, ale dopiero wykonana przez Petera Jacksona adaptacja, podkreśliła ich wyjątkowość i wydobyła na wierzch to, co wyobraźnia człowieka tworzyła podczas czytania głęboko w swoim umyśle. Było epicko, efektownie, wzruszająco, z wyczuciem stylu i zachowaniem proporcji. Ale to wcale nie początek opowieści. Wszystkiemu winien mały Hobbit, imieniem Bilbo, który lata wcześniej, podczas wyprawy do Samotnej góry, znalazł zgubiony przez Golluma pierścień i zabrał go do swojej urokliwej wioski. W ten sposób zaczynają się kłopoty Hobbitów przedstawione w późniejszych wydarzeniach.




czwartek, 22 września 2011

Autor: Gigacz

"Zaraz, z żalu, świat podpalę!"

Pierwsza recenzja „Bitwy warszawskiej” opublikowana na łamach Stopklatki.pl wróży filmowi wielką klęskę (w 3D of kors). No cóż, pierwsze dwa zwiastuny za dobre nie były, a trzeci to istne ścierwo, za które ktoś dostał pieniądze (aż krew się we mnie gotuje).


poniedziałek, 19 września 2011

Autor: Gigacz

KMF na planie „Miłości” Fabickiego

Dobra, przesadziłem. Może nie KMF a tylko ja, w roli najlepszego na świecie statysty. „Miłość” reżyseruje nominowany do Oscara Sławomir Fabicki. Na planie w Płocku pojawili się: Marcin Dorociński, Wojciech Mecwaldowski, Adam Woronowicz, Julia Kijowska, Marian Dziędziel i (chyba) Dorota Kolak.



piątek, 16 września 2011

Autor: Anonimowy

Rozdanie nagród Emmy już w niedzielę!

Jak wiadomo albo i nie, miłośnicy dobrych, filmowych fabuł mają obecnie więcej pożytku z telewizji niż kina. Mimo to ceremonia rozdania telewizyjnych nagród Emmy wciąż nie cieszy się u nas popularnością. Jakiś news się oczywiście na portalach filmowych pojawi, w telewizji incydentalnie coś wspomną, ale to wszystko. Żadnych większych komentarzy, opinii, wyczekiwania, obstawiania typów, wskazywania faworytów, w ogóle przejęcia. Mało który kinomaniak potrafiłby pewnie nawet podać, w którym miesiącu odbywa się ta gala. Trochę szkoda, bo rozdanie nagród Emmy jest nie mniej wystawne niż ceremonia wręczenia Oscarów, a jednocześnie pozbawione właściwego Oscarom, zwłaszcza w ostatnich latach, nadmiernego patosu i generalnego spięcia pośladków. Nie mniej zapraszanych jest na to rozdanie gwiazd, aczkolwiek telewizyjnych, nie kinowych. Wreszcie nie mniej jest wśród nominowanych ciekawych, wartościowych tytułów, a moim zdaniem jest ich wręcz dużo więcej.

wtorek, 13 września 2011

Autor: Unknown

Porno i parno od LvT


- Stellan, mój kolejny film to porno i chciałbym, abyś w nim zagrał główną rolę. Ale wiesz, nie będziesz się pierdolił.  
- OK - odrzekł smutno Stellan.



poniedziałek, 12 września 2011

Autor: Unknown

Po Wenecji


I co? I pstro. W Wenecji wygrał  „Faust” Aleksandra Sukorova, o którym pisałem w kontekście jednego z faworytów festiwalu (sugerując się dziennikarskimi przewidywaniami). Film w wielu relacjach kompletnie pominięty, zignorowany, nie ujęty w osobistych rankingach podsumowujących festiwal. Festiwal, który dowiódł jednego, i to po raz kolejny - film, który wygrywa wcale nie jest filmem najlepszym. Pamiętacie jeszcze zeszłoroczne „Somewhere” Sophii Coppoli? Bo ja już o nim dawno zapomniałem. Skądinąd dobry „Liban”? „Zapaśnik”? „Martwa natura”? To nie były najlepsze filmy, więc nie przeceniałbym Złotych Lwów. 



czwartek, 8 września 2011

Autor: tomashec

Samo zło i niedobro!

Tym razem będzie o czymś co należy omijać szerokim łukiem. Bo ileż można zachwalać i polecać, od czasu do czasu należy zwyczajnie w świecie przestrzec, co też niniejszym czynię. Do tej pory funkcjonowania bloga, nie było ku temu specjalnie okazji, ale teraz, po obejrzeniu poniższego zwiastuna, moje wewnętrzne ja zobowiązało mnie do krzyknięcia: UWAGA, SPIEPRZAJCIE OD TEGO JAK NAJDALEJ! Rzecz dotyczy kolejnej, dziewiątej już, odsłony cyklu horrorów z 23-letnim stażem. Nosi ona tytuł "Hellraiser: Revelations".

piątek, 2 września 2011

Autor: Rafał Donica

„Bracia Klitschko”, czyli o dwóch takich…

Kino z zadziwiającą regularnością sięga po tematykę bokserską, w dodatku prawie za każdym razem sukces filmu przekłada się na złoto w postaci Oscara (albo prawie): „Ali” 2001 (2 nominacje), „Za wszelką cenę” 2004 (7 nominacji, 3 statuetki), „Rocky Balboa” 2005 (tu akurat bez, ale film całkiem niezły), „Człowiek ringu” 2006 (3 nominacje), „The Fighter” (7 nominacji, 2 Oscary). Wymieniłem tylko tytuły z ostatnich jedenastu lat. Należy też wspomnieć te starsze i w większości klasyczne: „Rocky” (10 nominacji, 3 statuetki), „Wściekły byk” (8 nominacji, 2 statuetki), „Huragan” (1 nominacja), czy zapomniany nieco „Champion” (6 nominacji, 1 Oscar) z 1949 roku z Kirkiem Douglasem. Coś dużo tych nominacji i Oscarów, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie wyżej wymienione tytuły traktują o boksie, czyli w świadomości zbiorowej prostackim, choć usankcjonowanym przepisami, mordobiciu, a nie o dramacie niewidomej nauczycielki, wyławiającej dziecko z kąpieli...

Najpopularniejsze posty Fetyszystów